Chipujesz? dowiedz się jakie niesie to ryzyko dla Twojego auta!

Większa moc silnikasilnik VW bez ingerencji i to o kilkadziesiąt procent – czyż to nie kusząca oferta?

Wiele osób myśli jak tu dodać „trochę” koni pod maską swojego samochodu, ale niestety pozornie mała modyfikacja oprogramowania ( tzw. chiptuning) może się dla nas okazać kosztowny w skutkach.

Więcej koni mechanicznych i dodatkowo lepszy moment obrotowy to oferta, która może skusić niejednego użytkownika czterech kółek. Dodatkowo zapewnienie tunerów o bezpieczeństwie stasowania takich praktyk zazwyczaj brzmią bardzo wiarygodnie, bo przecież producenci również wypuszczają na rynek modele z silnikami o tej samej pojemności ale z różniąca się mocą.

Różnice większe, niż myślisz

Rzeczywiście, są modele, których osiągi można nieco poprawić bez obaw o mechanikę. To jednak nie reguła. Klasycznym przykładem jest tu volkswagenowski silnik 1.9 TDI. Występował on w wersjach o mocy: 75, 90, 110, 115, 130 i 150 KM.

Nie oznacza to, że w wersji 90 –konnej można dokonać zmian i bez problemów doprowadzić jednostkę do 150 KM. Fabryczne odmiany silników różnią się od siebie bardziej niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. W poszczególnych wariantach występują zmiany w turbosprężarkach, wtryskiwaczach. Dodatkowo mogą występować różnice w wałach korbowych lub w blokach silników. Więc przy W przypadku VW mamy do czynienia z jednostką, której żywotność jest spora więc przy nieznacznym podwyższeniu osiągów użytkownik może wcale nie zauważyć nieuniknionego spadku trwałości.

Zakładając, że standardowy silnik wytrzymywałby np. przebieg 500 tysięcy kilometrów , a po modyfikacji jego żywotność spadłaby do 400 tysięcy km to można uznać, iż wynik jest w miarę zadowalający. Jednak w wielu innych konstrukcjach niemiłe konsekwencje mogą pojawiać się znacznie szybciej.

Rozmawiając z tunerami, szybko można dojść do wniosku, że im nowsza jednostka napędowa, tym przeważnie mniejsze rezerwy wytrzymałościowe.

Czym to jest spowodowane ?

Otóż producenci szukając oszczędności przy produkcji swoich samochodów stosują podzespoły , których wytrzymałość jest ściśle obliczona, a o stosowaniu podzespołów mocniejszych niż potrzebne nie może być już mowy.

Argument, że nie opłacałoby się produkować wielu wersji tej samej jednostki, ale różniących się czymś więcej niż tylko oprogramowaniem sterownika, też już dawno przestał być aktualny. W nowoczesnych fabrykach na jednej linii produkcyjnej można bez problemów składać silniki o różniących się od siebie podzespołach – dla robotów to przecież żaden kłopot.

Silnik to nie wszystko!

Warto również pamiętać, że nie tylko problemem może być wytrzymałość jednostki napędowej. W wielu konstrukcjach musimy również wziąć pod uwagę np. ograniczenia wytrzymałości skrzyni biegów, koła dwumasowego, filtra cząstek stałych jaki i łańcucha zastosowanego do napędu rozrządu.